W trakcie lotu tupolewa do Smoleńska, kiedy załoga po raz pierwszy usłyszała o trudnych warunkach pogodowych na lotnisku docelowym, nawigator zapytał „Dziś dawał podrobioną kartę, nie?”. Wiedza ta pochodzi z nowych stenogramów.

Kiedy załoga tupolewa opuszczała Warszawę miała następujące dane na temat pogody na lotnisku w Smoleńsk Siewiernyj: „widzialność 3000 – 5000 m, zamglenie, zachmurzenie średnie chmurami stratus o podstawie 200 – 300”.
Warunki były optymistyczne, a pilot Arkadiusz Protasiuk nie musiał się martwić, ale czekając na przyjazd prezydenta Lecha Kaczyńskiego „chodził po płycie lotniska jak struty.”

według świadków dowódca był czymś zdenerwowany. Osoba, która pracowała przy obsłudze lotu zapytała go, co się stało, a on odpowiedział, że tutaj pogoda jest dobra, a tam jest fatalna.

Z nagrań z czarnej skrzynki wiadomo jest, że rozmawiano o pogodzie jeszcze przed oficjalnym ostrzeżeniem o sytuacji w Smoleńsku. Komunikat meteo, który został przekazany przez kontrolera w Białorusi o godzinie 8:14 mówił, że o 8:11 w Smoleńsku była mgła i widoczność 400 metrów, a to wywołało niepokój na pokładzie.

W raporcie Millera jest informacja, że z oświadczenia dyżurnego meteorologa wynika, iż około godziny 6:20 drugi pilot zapoznał się z prognozą pogody, a potem dowódca. Później dyżurny meteorolog powiedział, że podał załodze przygotowaną przez siebie prognozę pogody z godziny 5:35. według niego sytuacja w Smoleńsku miała wyglądać następująco: „widzialność 3000 – 5000 m, zamglenie, zachmurzenie średnie chmurami stratus o podstawie 200 – 300 m.

Meteorolog podał taką informację pilotom, pomimo że od pewnego czasu dysponował dokładniejszą prognozą. Ale ta nowa prognoza miała jedną wadę – uniemożliwiała wylot prezydenta z Warszawy. Pogoda miała wyglądać następująco: „widzialność 1000 – 3000 m, przy silnym zamgleniu, zachmurzenie duże chmurami stratus o podstawie 120 – 180 m.”

dyżurny meteorolog miał obowiązek przekazać załodze prezydenckiego tupolewa informację o prognozie pogody z Centrum Hydrometeorologicznego Sił Zbrojnych.

Winny szybko odszedł z pułku, a gdy komisja Millera pytała go, dlaczego podał taką pogodę powiedział, że „nie potrafi uzasadnić przyczyny swojego postępowania”. Komisja mu odpuściła.

W momencie katastrofy osoby, które były związane z 36. SPLT sugerowały, że meteorolog mógł zostać zmuszony do wydania załodze tupolewa takiej informacji, ponieważ chodziło o to, aby samolot mógł wystartować. Niektórzy sugerowali, że mógł stać za tym Dowódca Sił Powietrznych. O godzinie 6:00 generał Andrzej Błasik już był w SPLT, a niektórzy żołnierze zeznali, że lubił zapoznawać się z prognozami pogody. Nie wiadomo, czy tamtego dnia również zapoznał się z prognozą. Dyżurny meteorolog lotniska nadal milczy.

http://natemat.pl/139537,zaloga-tupolewa-dostala-podrobione-dokumenty-aby-moc-wystartowac-do-smolenska-na-to-wskazuja-nowe-stenogramy#comments-139537


Argumenty przeciw:

Chcesz skomentować? Napisz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze na Facebooku:

komentarzy

Post Navigation