Niemiecki dziennikarz Jürgen Roth w swojej książce stara się wyjaśnić przyczyny katastrofy w Smoleńsku. Jego książka ukazała się 8 kwietnia 2015 roku. W polskich mediach było o niej głośno od dawna, natomiast niemieccy dziennikarze wstrzymują się z oceną do jej przeczytania.

Na stronach księgarni internetowych można było przeczytać tylko, że „jej temat jest tak niesamowity, iż musi zostać utrzymany w tajemnicy do czasu pojawienia się książki oficjalnie na rynku”. Książka ma prawie 300 stron, na których Roth stara się przeanalizować przyczyny tragedii.

Zanim książka ukazała się na rynku w Polsce było o niej głośno. Rzeczą niezwykłą było to, że tym tematem zajął się Niemiec. Na jego stronie można przeczytać wiele podziękowań po polsku, a rzadziej po angielsku czy niemiecku. Zdarzają się również komentarze krytyczne.

W Niemczech na temat tej książki nie było głośno. Może to być spowodowane tym, że przed 8 kwietnia nie udostępniono dziennikarzom nawet tradycyjnych materiałów prasowych albo egzemplarzy do recenzji.

Do tej pory niemiecki wywiad, na którego materiał powołuje się niemiecki dziennikarz, dystansował się od tej sprawy. Rzecznik BND, Martin Heinemann, powiedział w rozmowie z „Stuttgarter Zeitung”, że taki dokument nie został odnaleziony w archiwach.

Książki Rotha szybko schodzą z półek i również tym razem wydawnictwo ma nadzieję, że tak się stanie z tą książką. To najbardziej znany prasowy i telewizyjny dziennikarz śledczy w Niemczech. Poza tym jest również jednym z najbardziej kontrowersyjnych autorów. Na swoim koncie ma wiele książek m.in. o korupcji w Niemczech i Europie Środkowo – Wschodniej. Pisał o Putinie, Gazpromie, handlu narkotykami, niemieckiej przestępczości zorganizowanej. Opiera się na źródłach, które bardzo często są tylko jemu znane. Często okazywało się, że podawane przez niego wiadomości były fałszywe. Osoby, które były opisywane przez niego w książkach wielokrotnie wytaczały mu procesy, które kończyły się dla niego przegraną.

 

Jürgen Roth w swojej najnowszej książce napisał, że katastrofa samolotu, 10 kwietnia 2010 roku, pod Smoleńskiem nie była wypadkiem, ale to było morderstwo, w które były zamieszane rosyjskie służby specjalne. W rozmowie „wSieci” powiedział, że zamach miał zlecić jeden z polskich polityków, który w 2010 roku należał do polskiego rządu. Polityk ten jest wymieniony w raporcie BND (Federalna Służba Wywiadowcza) z imienia i nazwiska. Jednak on jego nazwiska w książce nie ujawnia, ponieważ, jak stwierdził, nie ma tendencji samobójczych.

Roth we wcześniejszym wywiadzie z „Bildem” twierdził, że jego teza o zamachu opiera się na raporcie agenta BND. Dokument ten był sporządzony w marcu 2014 roku, a funkcjonariusz wywiadu informował w nim, że „wiodący oficer rosyjskiego FSB” umieścił na pokładzie samolotu Tu-154 kilka ładunków TNT ze zdalnie sterowanymi zapalnikami. Ten rosyjski agent miał być wspierany przez polskich pomocników na lotnisku w Warszawie.

W rozmowie z „wSieci” zaznaczył, że w raporcie znajduje się skan dowodu osobistego generała Jurija D. Sprawdził to i ten człowiek rzeczywiście istnieje i to on miał dowodzić całą operacją.

Na pytanie o to, dlaczego agent BND miałby mu przekazać tajny raport odpowiedział, że nie zna jego motywacji i nie jest to dla niego ważne. Ale też nie każe nikomu wierzyć w informacje zebrane przez BND.

Roth powiedział, że trudno będzie ostatecznie udowodnić to, co się stało pod Smoleńskiem. Zaznaczył, że to, co zrobił zespół Antoniego Macierewicza jest bardzo ważne, ale to nic nie da, ponieważ ci eksperci są oczerniani w mediach.

Autor książki powiedział, że ze Smoleńskiem jest tak jak z Katyniem. Powstał mur, który jest zbudowany z kłamstw, manipulacji oraz układów politycznych, a prawdy możemy się nie dowiedzieć nawet za 20 lat.

Zaznaczył, że motywy tej katastrofy są oczywiste, ponieważ prezydent Lech Kaczyński, był „zaciekłym przeciwnikiem Kremla i (Władimira) Putina”. Sprzeciwiał się również podpisaniu umowy z Gazpromem.

Powodami, które miały skłonić stronę polską do rzekomego tuszowania sprawy były „serdeczne relacje” pomiędzy Putinem a Donaldem Tuskiem. Od początku pojawiały się głosy, które mówiły, że nie chcą wojny z Rosją i lepiej uzyskać szybki wynik dochodzenia, aby zapobiec konfliktowi, mówił w „Bild” Roth. Dalej mówił, że w sprawozdaniach rosyjskich i polskich władz śledczych można wskazać błędy, a nawet nieprawdziwe zeznania.
Zaprzeczył, żeby niemieckie służby specjalnie brały udział w tuszowaniu sprawy. Jego zdaniem BND nigdy nie zareagowało na raport swojego agenta.

Dwa tygodnie temu BND zdementowało informacje podane przez Rotha. Rzecznik niemieckiego wywiadu powiedział, że niemieckie służby nigdy nie były zdania, że w Smoleńsku doszło do zamachu i też nigdy nie informowały w tym duchu rządu Niemiec.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Niemiecki-dziennikarz-napisal-o-katastrofie-smolenskiej-Ta-ksiazka-juz-wywolala-spore-emocje,wid,17432009,wiadomosc.html?ticaid=114a81

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wsieci-rewelacje-juergena-rotha-nt-zamachu-w-smolensku/q8sjrv


Argumenty przeciw:

Ten artykuł wyjasnia lub udowadnia poniższe:

Chcesz skomentować? Napisz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze na Facebooku:

komentarzy

Post Navigation